10 albumów alternative metal, przez które warto poznać rozwój gatunku

Jeśli chcesz usłyszeć, jak alternative metal zmieniał się przez kilkanaście intensywnych lat, najlepiej potraktować tę dziesiątkę jak gotową kolejność odsłuchu.
1. Jane’s Addiction – „Nothing’s Shocking” (1988)
„Nothing’s Shocking” ukazał się w sierpniu 1988 roku i łączył elementy alternative rocka, hard rocka, heavy metalu oraz bardziej eksperymentalnych odmian rocka. Jego miejsce na początku tej listy ma szczególne znaczenie. Album pochodzi z okresu, kiedy alternative metal nie miał jeszcze wyraźnie określonych ram. Jane’s Addiction pokazali, że ciężkie gitarowe granie może funkcjonować poza utrwalonymi schematami metalu. Na płycie słychać psychodelię, hard rock i punkową energię. Zespół swobodnie zmienia dynamikę i nie próbuje utrzymać każdego utworu w jednym stylistycznym kierunku.
Czego posłuchać? Dobrym punktem startowym jest „Mountain Song”. Zwróć uwagę na mocny riff i wyeksponowany bas, ale także na sposób, w jaki zespół wykorzystuje przestrzeń oraz dynamikę. To wczesny przykład ciężkiej muzyki, która nie chce podporządkować się jednej formule.
2. Faith No More – „The Real Thing” (1989)
Rok później ukazał się „The Real Thing”. Album Faith No More z 1989 roku jest klasyfikowany m.in. jako alternative metal i funk metal. Była to również pierwsza pełna płyta zespołu z Mike’em Pattonem jako wokalistą. Jeżeli „Nothing’s Shocking” pokazywał możliwość wychodzenia poza tradycyjny metal, Faith No More znacznie rozszerzyli zakres dostępnych środków. Gitara dzieli tutaj miejsce z charakterystycznym basem Billy’ego Goulda i klawiszami Roddy’ego Bottuma. Do ciężkiego grania dołączają funk, rap i inne wpływy spoza metalu.
Najbardziej oczywistym utworem startowym jest „Epic”, ale warto od razu dołączyć „Falling to Pieces”. Pozwala to usłyszeć, że stylistyczna różnorodność nie ograniczała się do jednego przeboju. „The Real Thing” pokazuje alternative metal jako gatunek otwarty na bardzo różne inspiracje.
3. Helmet – „Meantime” (1992)
Wydany w 1992 roku „Meantime” reprezentuje inne podejście. Album łączy alternative metal z post-hardcore'em i pokazuje, jak duże znaczenie może mieć precyzyjny rytm. Helmet ogranicza wiele elementów kojarzonych z klasycznym metalem. Nie potrzeba tutaj długich solówek ani bardzo rozbudowanych aranżacji. Ważniejsze są zwarte riffy, pauzy, powtarzalność i ścisła współpraca gitary z sekcją rytmiczną.
To płyta, przy której warto skupić się nie tylko na tym, jakie dźwięki gra Page Hamilton, ale również na tym, gdzie je umieszcza. Najlepsze przykłady to „In the Meantime” oraz „Unsung”. Drugi utwór szczególnie dobrze pokazuje, jak stosunkowo prosty motyw gitarowy może uzyskać dużą siłę dzięki rytmowi i precyzji wykonania. „Meantime” jest ważnym przystankiem na tej liście, ponieważ alternative metal przestaje tutaj oznaczać przede wszystkim dodawanie kolejnych inspiracji. Równie skuteczne okazuje się ograniczanie środków.
4. Rage Against the Machine – „Rage Against the Machine” (1992)
Debiutancki album Rage Against the Machine ukazał się w listopadzie 1992 roku. Łączy alternative metal i rap metal, wykorzystując ciężkie riffy oraz rapowany wokal Zacka de la Rochy. Ważna jest jednak również sekcja rytmiczna. Bas Tima Commerforda i perkusja Brada Wilka tworzą funkowy groove, podczas gdy Tom Morello wykorzystuje gitarę w sposób często odbiegający od klasycznych metalowych rozwiązań.
Na początek warto wybrać „Bombtrack” oraz „Killing in the Name”. W obu utworach wyraźnie słychać współdziałanie rapowanego wokalu, ciężkiej gitary i rytmu. Debiut Rage Against the Machine pokazuje jeden z najważniejszych kierunków eksperymentów początku lat 90. Metal mógł być łączony z hip-hopem bez ograniczania się do okazjonalnego rapowanego fragmentu. Oba elementy mogły stanowić podstawę całego brzmienia.
5. Ministry – „Psalm 69” (1992)
Rok 1992 był dla ciężkiej muzyki alternatywnej wyjątkowo bogaty. „Psalm 69: The Way to Succeed and the Way to Suck Eggs” Ministry pokazuje jeszcze jeden kierunek rozwoju: spotkanie metalu z industrialem. Album ukazał się w lipcu 1992 roku i jest klasyfikowany zarówno jako alternative metal, jak i industrial metal. Tutaj ciężkie gitarowe riffy współpracują z samplami, elektroniką oraz programowaną i akustyczną perkusją. Powtarzalność jest wykorzystywana świadomie, a produkcja staje się równie istotna jak same partie instrumentów.
Posłuchaj „N.W.O.” oraz „Just One Fix”. Zwróć uwagę na sposób łączenia riffów z samplami i mocno przetworzonym brzmieniem. To właśnie te elementy wyraźnie odróżniają industrialną stronę alternative metalu od podejścia Helmet czy Faith No More. „Psalm 69” pokazuje też, jak blisko na początku lat 90. mogły znajdować się różne nurty ciężkiej alternatywy.
6. Soundgarden – „Superunknown” (1994)
„Superunknown” Soundgarden ukazał się w marcu 1994 roku. Album jest klasyfikowany jednocześnie jako grunge, alternative metal i heavy metal. Jego obecność na tej liście pokazuje, że rozwój alternative metalu nie odbywał się niezależnie od innych przemian rocka lat 90.
Soundgarden miał silne metalowe korzenie, ale na „Superunknown” poszerzył swoje brzmienie. Obok ciężkich riffów pojawiają się bardziej rozbudowane aranżacje, psychodeliczne elementy oraz większe znaczenie melodii. Dobrym punktem odsłuchu jest „Spoonman”. Można zwrócić uwagę zarówno na gitarowy ciężar, jak i nietypową rytmikę. Warto później zestawić ten utwór z bardziej melodyjnymi fragmentami albumu. „Superunknown” pomaga zrozumieć, dlaczego granica pomiędzy grunge'em i alternative metalem bywa nieostra. Nie każdy zespół grunge'owy należał do alternative metalu, ale w przypadku cięższych wykonawców oba obszary mogły się wyraźnie przecinać.
7. Tool – „Ænima” (1996)
W połowie dekady alternative metal rozwijał się również w stronę bardziej rozbudowanych kompozycji. Dobrym przykładem jest „Ænima” Tool, wydana w 1996 roku i łącząca alternative metal z progressive metalem. Tool zwiększa tutaj znaczenie rytmu, dynamiki i stopniowego rozwijania utworów. Kompozycje nie zawsze zmierzają szybko do refrenu. Poszczególne motywy mogą być rozwijane przez dłuższy czas, a instrumentalne fragmenty stają się ważną częścią całości.
Na początek warto wybrać „Stinkfist” oraz „Forty Six & 2”. W drugim utworze szczególnie dobrze słychać rolę basu i sekcji rytmicznej. „Ænima” jest ważna dla tej ścieżki odsłuchowej, ponieważ pokazuje alternative metal, który coraz wyraźniej wykorzystuje rozwiązania progresywne. Tool rozwinął ten kierunek jeszcze mocniej na „Lateralus” z 2001 roku.
8. Deftones – „Around the Fur” (1997)
„Around the Fur” ukazał się w październiku 1997 roku. To drugi album Deftones i płyta mocno związana z ciężkim, rytmicznym brzmieniem drugiej połowy dekady. W tym miejscu naszej chronologii coraz wyraźniej widać stykanie się alternative metalu z nową generacją ciężkich zespołów lat 90. Deftones korzystają z nisko brzmiących gitar i mocnego groove'u, ale równie ważna jest dynamika. Zespół potrafi szybko przechodzić od agresywnych fragmentów do bardziej przestrzennych partii.
Posłuchaj „My Own Summer (Shove It)” oraz „Be Quiet and Drive (Far Away)”. Szczególnie drugi utwór zapowiada kierunek, który stanie się jeszcze ważniejszy na kolejnej płycie grupy. „Around the Fur” warto więc traktować nie tylko jako dokument ciężkiego grania końca lat 90. To również etap przejściowy w rozwoju Deftones.
9. System of a Down – „System of a Down” (1998)
Pod koniec dekady alternative metal nadal nie zmierzał w jednym kierunku. Debiut System of a Down z 1998 roku jest tego bardzo czytelnym przykładem. Album został wydany w czerwcu 1998 roku i jest klasyfikowany jako alternative metal, heavy metal oraz hard rock. W muzyce zespołu od początku pojawiały się także wpływy związane z ormiańskim dziedzictwem jego członków. Na płycie agresywne riffy mogą zostać nagle przerwane zmianą tempa, innym sposobem prowadzenia wokalu albo fragmentem o zupełnie odmiennym charakterze. Serj Tankian wykorzystuje śpiew, krzyk i bardziej teatralne sposoby operowania głosem.
Dobrym zestawem na początek są „Sugar” oraz „Spiders”. Pierwszy pokazuje bardziej gwałtowną i nieprzewidywalną stronę grupy. Drugi pozwala usłyszeć, że System of a Down od początku potrafił również budować spokojniejsze napięcie. Debiut przypomina, że alternative metal pod koniec lat 90. nadal pozostawiał dużo miejsca na indywidualne rozwiązania.
10. Deftones – „White Pony” (2000)
Listę zamyka ponownie Deftones. Nie jest to przypadek. Różnica pomiędzy „Around the Fur” a „White Pony” pozwala usłyszeć zmianę, której trudniej byłoby pokazać za pomocą dwóch różnych wykonawców. „White Pony” ukazał się w 2000 roku. Na trzecim albumie Deftones mocniej wykorzystali atmosferę, efekty i czystszy wokal Chino Moreno, odchodząc częściowo od rozwiązań mocniej kojarzonych z wcześniejszym etapem twórczości. Warto rozpocząć od „Digital Bath” oraz „Change (In the House of Flies)”. Nie są to utwory zbudowane wyłącznie wokół ciężkiego riffu. Dużą rolę odgrywają przestrzeń, dynamika, faktura gitar i sposób prowadzenia wokalu.
Ciężar nie znika. Zmienia się natomiast jego funkcja. Może pojawiać się jako jeden z wielu elementów kompozycji, a spokojniejszy fragment nie musi być tylko przygotowaniem do kolejnej agresywnej partii. „White Pony” dobrze zamyka okres omawiany w tym zestawieniu, ponieważ pokazuje kierunek, w którym alternative metal mógł rozwijać się po intensywnych eksperymentach lat 90.
Jaki otrzymamy obraz, gdy posłuchamy tych dziesięciu albumów chronologicznie?
Najciekawszy obraz powstaje wtedy, gdy nie traktujemy tych płyt jako dziesięciu niezależnych rekomendacji.
- „Nothing’s Shocking” i „The Real Thing” pokazują końcówkę lat 80., kiedy ciężka muzyka alternatywna swobodnie korzystała z psychodelii, funku, punku czy rapu.
- Rok 1992 przynosi kilka bardzo różnych odpowiedzi na pytanie, jak można rozwijać metal poza jego tradycyjnymi ramami. Helmet stawia na precyzyjny rytm i zwarte riffy. Rage Against the Machine mocno wiąże metal z hip-hopem. Ministry wykorzystuje elektronikę, sample i industrialną produkcję.
- „Superunknown” pokazuje przecięcie z grunge'em, a „Ænima” rozwój bardziej progresywnego podejścia. Pod koniec dekady Deftones i System of a Down prezentują kolejne sposoby budowania ciężkiej muzyki, której trudno wyznaczyć jedną stylistyczną granicę.
- Wreszcie „White Pony” pokazuje, że alternative metal nie musiał stawać się coraz cięższy. Mógł rozwijać się przez zwiększenie znaczenia atmosfery, melodii, efektów i kontrastów.
Właśnie dlatego tych dziesięciu płyt nie warto ustawiać od „najlepszej” do „najsłabszej”. Każda dokumentuje inną możliwość. Posłuchane chronologicznie pokazują, że rozwój alternative metalu nie przebiegał po jednej linii. Gatunek zmieniał się dzięki zespołom, które wykorzystywały metalowy fundament do realizowania bardzo różnych pomysłów.
A jeśli po tej dziesiątce chcesz słuchać dalej, lista możliwości nadal jest długa. „Angel Dust” Faith No More, „Dirt” Alice in Chains, „Badmotorfinger” Soundgarden, debiut Korn czy „Lateralus” Tool pozwalają rozwinąć poszczególne wątki znacznie dalej. To jednak kolejny etap poznawania gatunku. Powyższe dziesięć albumów wystarczy, aby usłyszeć, jak szeroką drogę alternative metal przeszedł między końcem lat 80. a początkiem nowego stulecia.
Czytaj również:
- Faith No More, Helmet, Tool i Deftones – cztery różne oblicza alternative metalu
- Jak narodził się alternative metal? Od eksperymentów lat 80. do eksplozji popularności w latach 90.
- Alternative metal, nu metal, grunge i industrial metal – czym się różnią i gdzie zacierają się granice?
- Alternative metal: po czym rozpoznać jego brzmienie i co odróżnia go od innych odmian metalu?
- Czym jest muzyka alternatywna. Przegląd stylów, scen i podejść

